Stasia Budzisz w Wałbrzychu - reportaż o pamięci, która nie chce zniknąć

Stasia Budzisz w Wałbrzychu - reportaż o pamięci, która nie chce zniknąć

FOT. Biblioteka pod Atlantami Wałbrzych

W Czytelni Czasopism Biblioteki pod Atlantami w Wałbrzychu zrobiło się gęsto od tematów, które zwykle długo siedzą pod skórą: korzenie, pamięć, regionalna tożsamość i to, co po cichu znika z codzienności. Stasia Budzisz przyciągnęła uwagę nie tylko swoją książką, ale też sposobem mówienia o świecie - uważnym, reporterskim i bardzo bliskim ludziom. 📚

  • Stasia Budzisz i „Welewetka. Jak znikają Kaszuby” rozkręciły rozmowę, która dotyka także Wałbrzycha
  • Reportaż od środka pokazał, ile pracy stoi za jedną mocną historią
  • „Reportaż o nas samych” zostawił po sobie coś więcej niż jedno spotkanie

Stasia Budzisz i „Welewetka. Jak znikają Kaszuby” rozkręciły rozmowę, która dotyka także Wałbrzycha

Spotkanie krążyło wokół książki „Welewetka. Jak znikają Kaszuby”, ale szybko wyszło poza samą lekturę. Z rozmowy wyłapać można było coś więcej niż tylko opowieść o jednym regionie - raczej pytanie o to, jak społeczności pamiętają własną historię, gdzie gubią tradycję i co zostaje, kiedy dawne opowieści zaczynają blednąć. 🧭

Autorka nie omijała trudniejszych wątków. Mówiła o codzienności Kaszub, o napięciach związanych z tożsamością i o wierzeniach, które potrafią zaskoczyć niejednego czytelnika - także tych o diabłach, obecnych w lokalnych wyobrażeniach. Dzięki temu książka zabrzmiała nie jak suchy opis regionu, ale jak żywy zapis świata, który jeszcze próbuje utrzymać własny rytm.

Reportaż od środka pokazał, ile pracy stoi za jedną mocną historią

Duże wrażenie robił też wątek samego zawodu reportera. Stasia Budzisz, współpracująca m.in. z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Oko.press” i „Krytyką Polityczną”, opowiadała o pracy w terenie i o tym, jak trudno dotrzeć do szczerych, nieoszlifowanych relacji. To ten rodzaj opowieści, który przypomina, że reportaż nie bierze się znikąd - za dobrą historią stoją cierpliwość, zaufanie i wiele rozmów. 🗣️

Wałbrzyska publiczność wyraźnie weszła w ten temat bez dystansu. Po spotkaniu rozwinęła się jeszcze długa dyskusja, a to zwykle najlepszy znak, że wieczór trafił w czuły punkt. Na bibliotecznych półkach czeka już „Welewetka. Jak znikają Kaszuby”, więc kto chce wejść głębiej w tę opowieść, może ją po prostu wypożyczyć.

„Reportaż o nas samych” zostawił po sobie coś więcej niż jedno spotkanie

Całe wydarzenie odbyło się w ramach projektu „Reportaż o nas samych”. I właśnie w tym widać jego sens - nie chodziło tylko o promocję książki, ale o rozmowę o tym, jak opowiadamy o sobie, swoim miejscu i swojej pamięci. Tego typu spotkania dobrze działają na miasto, bo zostawiają po sobie nie tylko notatkę w kalendarzu, ale też temat, który jeszcze długo wraca przy kolejnych rozmowach.

na podstawie: Biblioteka pod Atlantami Wałbrzych.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Biblioteka pod Atlantami Wałbrzych). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.